• Wpisów:338
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin:33 334 / 2292 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jak ja mogę być z kimś kogo nie kocham?nie rozumiem siebie zupełnie.ja kocham jego a nie ciebie.teraz dopiero to zrozumiałam,tak dosłownie.wmawiałam sobie tylko,że jest inaczej.przecież tak nie jest.ciągle o nim myśle i ciągle mam go przed oczami.ciągle zastanawiam się co robi i jak się czuje.i mimo wszytsko,że to on mi dał kosza,ja czuję się winna.czuję się winna bo mówiłam mu,o swoich uczuciach do niego i,że długo one się nie zmienią.a nagle po jakimś miesiącu jestem z innym.zachowałam się jak suka naprawdę.brzydzę się sobą.przecież on był tak cholernie inny i tak cholernie wyjątkowy.uwielbiałam ten błysk w jego oczach.owszem,często mnie olewał i poprostu miał mnie gdzieś,ale to było nic w porównaniu do tego jak się przy nim czułam i jak mi było przy nim dobrze.cholenie żałuję,że to tak się skończyło.mogłam o niego walczyć,mogłam chociaż spróbować.
 

 
urodziny?.są raczej smutne,wyjątkowo.nigdy nie lubiłam ich obchodzić.nie lubiłam jak ktoś mówił 'to twój dzień'.przecież nie ma w tym nic wyjątkowego.a poza tym każdy dzień może być 'tym moim dniem'.tak naprawdę każdy dzień może być inny,dla każdego z nas na swój sposób.każdego dnia możemy dokonać wielkich rzczy.możemy spełnić któreś ze swoich marzeń lub poprostu na naszej twarzy pojawi się uśmiech z rzeczy,która na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna,mało ważna.oczywiście miło jest,jeśli ktoś złoży nam w dniu urodzin życzenia,ale takie od serca,szczere i prawdziwe.oczywiście boli nas fakt,gdy bliskie nam osoby zapominają o nim.ale możemy tylko powtarzać - nic się nie stało.często naszym priorytetem jest dobro innych,a swoje stawiamy na ostatnim miejscu.przecież nie potrafimy być tak puści żeby zatracić się w swojej osobowośći.
 

 
cięgle wszystko pieprze.ciągle ranię jego uczucia.obiecuję,że się zmienię i poprawie,ale i tak tego nie robie.doprowadziłam do tego,że on mi już wcale nie ufa i przestaje mu na mnie zależeć..rzygać mi się chcę jak na siebie patrzę.kim ja się stałam?nie poznaje siebie,zupełnie..
 

 
nie ogarniam wogóle co się dzieje. jestem z tobą?ale czy ja wogóle coś do ciebie czuję?czy to czasami nie jest tak,że jestem z tobą żeby zapomnieć o Nim?nie rozumiem.niby jest fajnie i wogóle,mam się do kogo przytulić i mam świadomość,że komuś na mnie zależy.muszę się poważnie zastanowić czy chcę z nim być,czy lepiej jak to zakończę i będziemy przyjaciółmi jak wcześniej.dla mnie chyba jest samotność.nie lubie ,gdy ktoś mnie ogranicza i mi czegoś zabrania.bo,gdy to robi i tak mnie nie powstrzyma a ja zrobię swoje z podwójną przyjemnością.pamiętaj o tym.nie chcę cię ranić,ale jestem toksyczna..
 

 
Już tydzień nie mieszkam w internacie.Lepiej mi z tym,nie widuje go już tak często i nie musze przebywać w mijscach,które przypominają mi o nim.Już jesm dobrze,nie myśle o nim tak często.Poprostu najzwyczajniej w świecie dał mi do zrozumienia,że nic nie chce ze mną mieć wspólnego.Trudno jego wybór.A ja sobie już poradziałam z tym prawie.Staram się być szczęsliwa tak poprostu.
 

 

Porostu każde słowo tej piosenki idealnie odzwiercielda to co bylo między nami i to jak się czuję.Poprostu jest idealna.

Myślę, myślę, że kiedy to wszystko jest już skończone, to powraca tylko przez mgłę, rozumiesz. Jak kalejdoskop wspomnień. Powraca wszystko, za wyjątkiem jego samego. Myślę, że gdy pierwszy raz go ujrzałam, jakaś cząstka mnie wiedziała co może się wydarzyć. I naprawdę, nie chodzi tutaj o jego słowa, czy czyny. Chodzi o uczucie, które pojawiło się razem z nim. Szalonym wydaje się fakt, że nie mogę być pewna czy kiedykolwiek poczuję coś podobnego. I nie wiem, czy powinnam to poczuć. Wiedziałam, że jego świat poruszał się zbyt szybko i spalał wyjątkowo jasnym płomieniem, ale pomyślałam wtedy: "Jak diabeł mógłby pchać mnie w ramiona kogoś, kto przypomina anioła gdy tylko się uśmiechnie?". Może to wiedział, kiedy mnie zobaczył. Zgaduję, że straciłam wszelką równowagę.
I myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego, nie było utracenie jego. Tylko to, że zatraciłam siebie.

Pewnego razu
Kilka błędów wstecz
Miałeś mnie na oku
Miałeś mnie jako jedyny
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie

Zgaduję, że Ci nie zależało
A mi się to podobało
A gdy zakochałam się na zabój
Postawiłeś krok wstecz
Beze mnie
Beze mnie
Beze mnie

Był nieobecny
Gdy stał tuż obok mnie
Zdałam sobie sprawę, że to moja wina

Bo wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Dopóki mnie nie odstawiłeś
Oh, wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty

Żadnych przeprosin
Nigdy nie zobaczy jak płaczesz
Udając, że nie wie
Że jest tego powodem, dlaczego
Toniesz
Toniesz
Toniesz

Właśnie usłyszałam, że poszedłeś na przód
Zostawiając za sobą szepty na ulicy
Nowe nacięcie na twoim pasku
To wszystko czym kiedykolwiek będę
I teraz widzę
Teraz widzę
Teraz widzę

Był nieobecny już wtedy
Gdy mnie poznał
I zdałam sobie sprawę, że jestem tylko żartem

Bo wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Dopóki mnie nie odstawiłeś
Oh, wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty

Wkradł się we mnie najsmutniejszy strach
Że nigdy mnie nie kochałeś, ani jej, ani nikogo i niczego
Yeah

Bo wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Dopóki mnie nie odstawiłeś
Oh, wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Teraz się tego wstydzę
Zabrałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty
Oh, oh. Kłopoty, kłopoty, kłopoty

Bo wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Kłopoty, kłopoty, kłopoty
Bo wiedziałam, że byłeś problemem, gdy tylko się pojawiłeś
Kłopoty, kłopoty, kłopoty

Sądze, że nie zdajesz sobie sprawy z tego kim tak naprawdę jesteś, dopóki tego nie stracisz.
 

 
już jest spoko w sumie,daje radę.a teraz postanowiłam cieszyć się życiem,więć mam milion pomysłów i planów,uwielbiam ten stan.ROCK AND ROLL \m/
 

 
spróbowałam.bolało cholernie,ale przynajmniej już wiem ile dla ciebie znaczyłam i kim dla ciebie byłam.dalej nie mogę się pogodzić z tym,że wyrzuciłeś mnie ze swojego życia,ale muszę nauczyć się żyć normlanie.przecież już nic nie zmienię,chociaż jak bardzo bym tego chciała.
 

 
nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa i którego nic nie spotyka..

A o miłości można mówić wtedy, kiedy brak ci tchu, kiedy jest bezrozumna, kiedy odczuwasz brak, kiedy jest pięknie, chociaż nic się nie rymuje, kiedy jest szał... Kiedy już, na samą myśl o tym, że mógłbyś ją ujrzeć u boku innego, przesadziłbyś ocean rozszarpując po drodze wszystko co popadnie.


Kiedy kończy się miłość, można spodziewać się wszystkiego poza odpowiedzią na pytanie dlaczego?.


I nawet najgłupsze rzeczy, kiedy jesteś zakochany, zapamiętujesz jak coś najpiękniejszego. Bo ich prostoty nie da się porównać z niczym innym.


Jedno jest pewne. Muszę nosić częściej okulary. Słoneczne. I w nocy też. Albo przestać kłamać. Nie. Łatwiej nosić okulary...


Dziękuję. To słowo, które niekiedy razi. Są takie rzeczy, za które nie chcesz, by ci dziękowano. Są takie rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca.


Piękno miłości dostrzegasz w pełni dopiero wtedy, kiedy ją stracisz.

Bo czasami robimy takie straszne głupoty. I to nie wtedy, kiedy jesteśmy zakochani, tylko wtedy, kiedy nam się wydaje, że jesteśmy.


Bo na sumieniu mam teraz tylko ten napis. Olbrzymi. Na całej ścianie kamienicy, z przodu. Imponujący, szczery, prawdziwy. I teraz nie mam już żadnych wątpliwości. Nie mam wyrzutów sumienia ani żadnych mrocznych sekretów, jestem bez grzechu, nie mam już przeszłości. Mam jedynie nieprzeparte pragnienie, by zacząć raz jeszcze. I by być szczęśliwym. Z Tobą. Jestem tego pewien. Tak, dokładnie tak. Widzisz, nawet Ci to napisałem. Tylko Ciebie chcę.


Wcześniej czy później sprawy, które za sobą zostawiłeś, same cię dopadną.
  • awatar Folari: Nie oglądałam jeszcze całego.
  • awatar Dajaa: Świetnie tu u ciebie, obserwuje cię :) fajnie by było jakbyś wpadła do mnie :) mam nadzieję że nie pożałujesz :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i dopiero teraz uświadomiłam sobie,że tak naprawdę masz mnie głęboko gdzieś.bo przez te ferie nie napisałeś do mnie ani razu.nie stać cię było na zwykłe 'hej co u ciebie?'.nie obchodziło cię jak się czuje i co u mnie.teraz już przynjamniej wiem ile dla ciebie znaczyłam.a teraz postaram się o tobie zapomnieć i postaram się być szczęśliwa.
 

 
Trzeba bardzo uważać, na to co nas otacza ponieważ czasami, niespodziewanie coś może osłodzić nam życie

Księżyc staje się Słońcem , noc staje się dniem , ponieważ wewnątrz każdej osoby ukrywa się inna , może piękniejsza może bardziej nowa , może Twoja

Są tylko dwa dni o których nie myślę nigdy: wczoraj i jutro

Każda droga w pewnym momencie się rozwidla , wybieramy różne drogi , myśląc że kiedyś się spotkamy widzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala , to nic jesteśmy dla siebie stworzeni w końcu się spotkamy

- kiedy stane przed sądem , Ona zezna że nic nie zrobiłem
- dlaczego ?
- bo będziesz we mnie tak zakochana , że zrobisz wszystko żeby mnie uratować

nie będę się wiecej bić z Twojego powodu

jestem świną brutalem draniem , ale pozwalasz żebym Cie pocałował , jestes pełna sprzeczności !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kiedyś byłyśmy nie do zajebania,byłyśmy nie rozłączne.gdzie jedna tam i druga.a dzis?nie potrafimy ze sobą rozmawiać.nie po tym jak mnie wychujała i przez kilka miesięcy nigdy nie miała dla mnie czasu,wolała sobie spędzać całe dnie ze swoim chopaczkiem.dzisiaj nie potrafie spojrzeć jej w oczy,widujemy się tylko czasami.
 

 
wszyscy myślą,że już mi przeszło,że już się z niego wyleczyłam.prawda jest inna.nie nie przestałam go kochać i nie przestałam przez niego cierpieć.codziennie czuję to samo.poprostu każdego ranka przyklejam sobie sztuczny uśmiech do twarzy i próbuję być silna,próbuję jakoś normalnie funkcjonować.najgorzej jest wieczorami.wtedy już się przed nikim nie muszę ukrywać.włączam słuchawki siadam przy balkonie i poprostu płaczę,jak dzieciak.cholernie mocno cię kochałam i wierzyłam,że nam się uda,że nareszczie dostałam szansę na szczęście.wszytsko przepadło.alw nadal nie mogę pogodzić się z tym,że ciebie już nie mam..
  • awatar Gość: Dokładnieee ... P.S. Moja nowa stronka ;) Polubisz prosze . http://www.facebook.com/pages/Uwierz-%C5%BCe-jako%C5%9B-sobie-poradze-bez-Ciebie/334590729985917
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
i nigdy nie uwierzę,że ona nie była jednym z powodów dla,których dałeś mi kosza.chciażby nie wiem jakbyś zaprzeczał i chociażby niewiem ile osób temu zaprzeczało,ja nigdy w to nie uwierzę.mam oczy i widzę jak na ciebie patrzy.formalnie jesteście przyjaciółmi,chociaż ja jestem innego zdania.może ty nic do niej nie czujesz,może naprawdę traktujesz ją jak siostrę,ale ja widzę jak ona na ciebie patrzy.widzę też ten arogancki uśmiech,gdy mnie mija.
 

 
nie umiem pogodzic się z tym,że cię straciłam. każdej nocy mi się śnisz i każdego ranka budzę się ze łzami w oczach. nie ma godziny żebym o tobie nie myślała,nie ma dnia bym nie wysłuchała smutnej piosenki. wszyscy mi mówią,żebym się nim nie przejmowała. przecież za 2 miesiące kończy szkołę i nigdy go już nie zobaczę. tylko oni nie rozumieją,że jest mi z tym jeszcze ciężej. ja nie chce żeby wyjeżdżał,nie wyobrażam sobie tego. chcę go mieć na wyciągnięcie ręki. co z tego,że nie jest mój i,że ja nic dla niego nie znaczę. chcę wiedzieć co u niego,jak się czuję. nie chcę żeby tak poprostu zniknął z mojego życia.nie on,nie tak niezwykła osoba,która nauczyła mnie tak wiele,która pokazała mi,że mimo wszystko potrafię się jeszcze szczerze uśmiechać i,że potrafię pokochać kogoś całym sercem.
 

 
chciałąbym ciągle wiedzieć,co robisz i jak ci mija dzień i nie potrafię przestać bić się z tymi myślami co dzień.
 

 
dopiero nidawno doszło do mnie,że już nigdy nie przejdziesz przez moje drzwi,że twoja postać już nigdy się tu nie pojawi. to cholernie dziwne uczucie,nie czekać na ciebie. poprostu nie mieć na co czekać. zawsze wieczorami siadałam na parapecie i miałam tą cholerną świadomość,że zaraz przyjdzeisz,przytulisz mnie i powiesz kilka miłych słów. położę się na twoim torsie,a ty jak zawsze będziesz próbował mnie rozśmieszyć lub będziemy długo rozmawiać,o wszytskim,bo z tobą mogłam rozmawiac o wszystkim. na każy temat miałeś jakieś zdanie,we wszystkim mi pomagałeś i doradzałeś. uwielbiałam też gdy rozmawialiśmy o sporcie,tej twojej wielkiej miłości.uwielbiałam ten twój ogień w oczach już na samo wspomnienie o MMA.później pobawisz się moimi włosami i co jakiś czas dasz mi buziaka w policzek.teraz wszystko się zmieniło.omijamy się szerokim łukiem,a ja nie potrafię spojrzeć ci w oczy.
 

 
kiedyś powiedziałeś 'jeśli znajdę dziewczynę,którą pokocham bardziej niż MMA i siłownię to będę miał wszystko' .zapomniałeś tylko o tym,że ty nie potrafisz kochać.wybrałeś sport zamiast mnie.teraz to do mnie doszło.
 

 
ten tydzień uświadomił mi,że już nie ma szans dla nas.nawet nie przyszedłeś do mnie porozmawiać.musiałam sama do ciebie napisać,a w towich wiadomościach było pełno arogancji.poczułam się strasznie.ostatnio siedziałyśmy z koleżanką u twojego ziomka.nagle drzwi się otwarły,pewnym krokiem weszłeś ty.gdy mnie zobaczyłeś zupełnie nie wiedziałeś,co masz zrobić,dosłownie wryło cię w ziemię.ja tylko spuśćiłam głowę i się nie odezwałam.kumpel namówił cię żebyś został.byłeś tam chyba przez pól godziny.dla mnie były to tortury.musiałam sztucznie się uśmiechać i udawać,że wszystko jest w porządku.czułam się jak idiotka i rozpierdalało mnie od środka.
 

 
rozmawialiśmy wczoraj.zapytałam cię jak chcesz żeby wyglądały po tym wszystkim nasze relacje.powiedziałam ci też coś cholernie ważnego.powiedziałam ci,żę cię kocham.tak dawno tego nikomu nie mówiłam,ale tobie powiedziałam i to naprawdę szczerze.tylko tak naprawdę nic to nie zmienia.ty dalej masz gdzieś moje uczucia i upierasz się przy tym cholernym 'nie uda się więc po co próbować'.powiedziałeś mi,że przez weekend musisz się zastanowić nad tym wszystkim,więc w poniedziałek znowu będziemy rozmawiać.gdy rozmawialiśmy wczoraj nie mogłam nawet na ciebie patrzeć,bo sprawiało mi to ogrmny ból.już nie mówiąc o tym co czułam,gdy spojrzałam ci w oczy.